Raczej zbytnio pośpieszyłem się z moją inwe
Wpadła mi do głowy całkiem niezła inwestycja. Zasadniczo nie widziałem w niej niczego ryzykownego - ot sponsorowanie kilku młodych talentów, przez co w przyszłości miałbym zaufanych i przeszkolonych pracowników. Moja inwestycja zachwyciła kilka zawodówek i szybko odnaleźli mi u siebie dobrze zapowiadających się uczniów. Zapoznali mnie z nimi - było to 10 młodych chłopaków z talentem mechanika. Postanowiłem łożyć na ich wiedzę i doświadczenie. Robili bardzo dobre wrażenie.
Przez ostatnie 4 lata z ich dziesiątki wykruszyła się dwójka, ale rzetelnie oddali mi wszystkie włożone w ich edukacje pieniądze, przez odrabianie na godziny pracy w moim zakładzie. Mało tego - okazali się być znakomitymi specjalistami, pomimo porzucenia szkoły. Dzięki nim kilku moich klientów postanowiło zostać stałymi i ich samochody są obecnie naprawiane tylko przez tę dwójkę, na specjalne zamówienie. Naturalnie - za tę pracę dostają już wynagrodzenie.
Pozostała ósemka zaś dotarła do końca szkoły i przyszła do mnie na podstawowe przeszkolenia. Już w ich trakcie miałem nieprzyjemne spięcia z pewną dwójką, która widocznie trzymała razem. Poza tym jednak wszyscy byli nieźle przygotowani i wyszkoleni, dlatego ich zatrudniłem.
Pierwsze spięcia zaczęły się po 6 miesiącach. Chłopaki poznali się bliżej i stworzyli odrębną od pozostałych pracowników grupkę. Ich umiejętności nie można było umniejszyć, jednakże zachowanie pozostawiało sporo do życzenia. Zakład przynosił zyski, niemniej kadra coraz bardziej była pomiędzy sobą pokłócona i po niedługim czasie stwierdziłem, że tak dalej być nie może. Zawołałem ich na poważną rozmowę i powiedziałem, co myślałem. Zauważyłem, że jednemu z nich jest wyraźnie głupio i zaraz po niej zaczął się bardziej przykładać do roboty, z kadrą jednak przestał utrzymywać jakiekolwiek stosunki. Z grupą chłopaków także.
Pozostali
Przez ostatnie 4 lata z ich dziesiątki wykruszyła się dwójka, ale rzetelnie oddali mi wszystkie włożone w ich edukacje pieniądze, przez odrabianie na godziny pracy w moim zakładzie. Mało tego - okazali się być znakomitymi specjalistami, pomimo porzucenia szkoły. Dzięki nim kilku moich klientów postanowiło zostać stałymi i ich samochody są obecnie naprawiane tylko przez tę dwójkę, na specjalne zamówienie. Naturalnie - za tę pracę dostają już wynagrodzenie.
Pozostała ósemka zaś dotarła do końca szkoły i przyszła do mnie na podstawowe przeszkolenia. Już w ich trakcie miałem nieprzyjemne spięcia z pewną dwójką, która widocznie trzymała razem. Poza tym jednak wszyscy byli nieźle przygotowani i wyszkoleni, dlatego ich zatrudniłem.
Pierwsze spięcia zaczęły się po 6 miesiącach. Chłopaki poznali się bliżej i stworzyli odrębną od pozostałych pracowników grupkę. Ich umiejętności nie można było umniejszyć, jednakże zachowanie pozostawiało sporo do życzenia. Zakład przynosił zyski, niemniej kadra coraz bardziej była pomiędzy sobą pokłócona i po niedługim czasie stwierdziłem, że tak dalej być nie może. Zawołałem ich na poważną rozmowę i powiedziałem, co myślałem. Zauważyłem, że jednemu z nich jest wyraźnie głupio i zaraz po niej zaczął się bardziej przykładać do roboty, z kadrą jednak przestał utrzymywać jakiekolwiek stosunki. Z grupą chłopaków także.
Pozostali
Adres www: http://240.67.158.47



