Moda na amerykańskie samochody
Przechadzając się ulicami polskich nie sposób nie zauważyć mody na amerykańskie auta. Na każdym parkingu stoi co najmniej kilka reprezentatywnych egzemplarzy. Cechy rozpoznawcze: wielkie, szerokie, wysokie zawieszenie, ogromniaste koła. Od jakiegoś czasu zachodzę w głowę, na co ludziom takie pojazdy samochodowe? Nasze wąskie, miejskie drogi w niczym nie przypominają amerykańskich autostrad. Ciężko tym zaparkować, pali to bez liku benzyny ( bo wszak Amerykanie cały czas tankują za grosze w porównaniu z Europą). Widocznie ten cały kryzys to mit, skoro osób stać na utrzymanie takich ,paliwożerców". Z drugiej strony, kto z nas nie marzy o wielkim, przestronnym samochodzie, w którym wszystko się zmieści. No tak, ale można sobie przecież kupić dowolny model kombi, które są całkiem pojemne...I tutaj życie pokazało, jak bardzo się mylę.
W trakcie zeszłorocznych wakacji miałam okazję obserwować, jak młode małżeństwo z rocznym dzieckiem pakuje się na dwutygodniowe wczasy. Wówczas po raz 1szy zaświtała mi w głowie myśl, że nie chodzi tu jedynie o niski przewodnik dolara, czy zwyczajny szpan. Tu chodzi o demografię! Zasada jest prosta - im więcej dzieci, tym więcej minivanów na ulicach. Na pewno samo maleństwo w foteliku nie zajmuje dużo miejsca w samochodzie. Chodzi raczej o to, co zapobiegliwi rodzice muszą zabrać ze sobą. Należy wziąć wózek (i to nierzadko nie jeden, a dwa rodzaje), składane łóżeczko - obowiązkowo. Jak maluch raczkuje, to dobrze zebrać ze sobą matę i drewniany kojec, ażeby nie biegać za nim po całkowitym mieszkania. Ulubione misie i zabawki, butelki, duży zapas pieluszek, wanienka do kąpieli, chodzik, poduszka i kołderka, ubranka w dwóch wariantach, bo wszak wakacyjna pogoda bywa kapryśna. Można jeszcze dołożyć dmuchany basen i składaną piaskownicę. Do tego bagaże rodziców, pies, teściowa, dwa kanarki...i możemy ruszać w drogę. Trudno sobie
W trakcie zeszłorocznych wakacji miałam okazję obserwować, jak młode małżeństwo z rocznym dzieckiem pakuje się na dwutygodniowe wczasy. Wówczas po raz 1szy zaświtała mi w głowie myśl, że nie chodzi tu jedynie o niski przewodnik dolara, czy zwyczajny szpan. Tu chodzi o demografię! Zasada jest prosta - im więcej dzieci, tym więcej minivanów na ulicach. Na pewno samo maleństwo w foteliku nie zajmuje dużo miejsca w samochodzie. Chodzi raczej o to, co zapobiegliwi rodzice muszą zabrać ze sobą. Należy wziąć wózek (i to nierzadko nie jeden, a dwa rodzaje), składane łóżeczko - obowiązkowo. Jak maluch raczkuje, to dobrze zebrać ze sobą matę i drewniany kojec, ażeby nie biegać za nim po całkowitym mieszkania. Ulubione misie i zabawki, butelki, duży zapas pieluszek, wanienka do kąpieli, chodzik, poduszka i kołderka, ubranka w dwóch wariantach, bo wszak wakacyjna pogoda bywa kapryśna. Można jeszcze dołożyć dmuchany basen i składaną piaskownicę. Do tego bagaże rodziców, pies, teściowa, dwa kanarki...i możemy ruszać w drogę. Trudno sobie
Adres www: http://248.137.37.75



