Jak się zawiodłem na biznesie w USA.
Odkąd sięgam pamięcią - zawsze chciałem otworzyć biznes w Stanach. Myślałem, że jest to najlepsze miejsce na biznes, w USA jest bowiem świetna i wygodna polityka otwierania nowych firm oraz przedsiębiorstw, przez co jest to o wiele prostsze niż w Polsce i nie wymaga ani takiego nachodzenia się, ani wkładu finansowego w nowy biznes. W USA poza tym było wtedy ogrom naszych rodaków, do których poza tym zamierzałem skierować swój biznes.
Na sam wyjazd odkładałem dość długo a tu jeszcze trzeba było pomęczyć się ponad rok czasu o wizę, co stanowiło największy problem, bo tak łatwo nie chcieli mnie ani stąd wypuścić, ani tam przyjąć. Jak się bowiem okazało - zostałem potaktowany na lotnisku jak intruz i możliwy kryminalista. Moja wiza była oglądana ze wszystkich stron a ja sam zostałem poproszony na rozmowę, po co chcę na tak spory czas pozostać w Stanach. Było to dla mnie nieprzyjemne doświadczenie, ale tylko jedno z wielu, jakie potem nadeszły.
Okazało się bowiem, iż wcale nie jest łatwo rozkręcić tutaj biznes. W USA jest bowiem prawo faworyzujące w pierwszej kolejności swoich obywateli, dopiero później każdy ogląda się na emigrantów. Przez to często nie dostawałem lokalu ja, tylko ktoś z gorszym biznesplanem, ale za to z amerykańskim obywatelstwem. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy nie zdać tego ich testu i zostać prawomocnym obywatelem USA, jednakże zanim zacząłem nad tym dłużej rozmyślać - dano mi lokal. A zaraz później na głowę spadła mi cała masa kontroli, nie lepsza niż w Polsce. Musiałem często poprawiać coś, co już było poprawiane kila razy, ganiać z kwitami i udowadniać, że nie jestem wielbłądem..
W dniu otwarcia tej niewielkiej gastronomii miałem już serdecznie dość, a przecież to był dopiero początek. Następnie była cała przeprawa z reklamą i zatrudnieniem per
Na sam wyjazd odkładałem dość długo a tu jeszcze trzeba było pomęczyć się ponad rok czasu o wizę, co stanowiło największy problem, bo tak łatwo nie chcieli mnie ani stąd wypuścić, ani tam przyjąć. Jak się bowiem okazało - zostałem potaktowany na lotnisku jak intruz i możliwy kryminalista. Moja wiza była oglądana ze wszystkich stron a ja sam zostałem poproszony na rozmowę, po co chcę na tak spory czas pozostać w Stanach. Było to dla mnie nieprzyjemne doświadczenie, ale tylko jedno z wielu, jakie potem nadeszły.
Okazało się bowiem, iż wcale nie jest łatwo rozkręcić tutaj biznes. W USA jest bowiem prawo faworyzujące w pierwszej kolejności swoich obywateli, dopiero później każdy ogląda się na emigrantów. Przez to często nie dostawałem lokalu ja, tylko ktoś z gorszym biznesplanem, ale za to z amerykańskim obywatelstwem. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy nie zdać tego ich testu i zostać prawomocnym obywatelem USA, jednakże zanim zacząłem nad tym dłużej rozmyślać - dano mi lokal. A zaraz później na głowę spadła mi cała masa kontroli, nie lepsza niż w Polsce. Musiałem często poprawiać coś, co już było poprawiane kila razy, ganiać z kwitami i udowadniać, że nie jestem wielbłądem..
W dniu otwarcia tej niewielkiej gastronomii miałem już serdecznie dość, a przecież to był dopiero początek. Następnie była cała przeprawa z reklamą i zatrudnieniem per
Adres www: http://233.184.3.154



